Sklepowych złodziei mandaty nie przerażają

  • Sklepowi złodzieje dokonują kradzieży na setki milionów euro.
  • Branże sklepowe domagają się zaostrzenia kar, gdy Ministerstwo Sprawiedliwości znów skupi się na metodach uniknięcia przestępstwa.

Polędwica do plecaka, krem przeciwzmarszczkowy do kieszeni i kilka saszetek kawy ekspresowej w rękaw. Za kasą bramka bezpieczeństwa piszczy, a złodziej znika za drzwiami. Choć później rozpoznaje się go na obrazie z kamery, wystawiony przez policję mandat jest niezapłacony. Sklep pozostaje bez odszkodowania, a skradzione produkty zapisuje się na stratę sklepu. Zapłacą za to klienci w swoich fakturach.

To historia, która ma miejsce w każdym fińskim sklepie, potwierdza prawnik Zespołu sklepów Matti Räsäinen. Według niego złodzieje sklepowi są dla branż dużym problemem.

– Te osoby dopuszczają się kradzieży bez przerwy i nie da się ich w tym momencie powstrzymać. Rocznie wszyscy złodzieje dokonują kradzieży, których straty wylicza się na ponad 500 milionów euro.

Räsäinen ma również nadzieję, że policja zwiększy swoją aktywność i będzie interweniować w przypadku powtarzających się przestępstw.

– Gdy mówi się o tego typu złodziejach, nie ma miejsca tutaj na mandat. Taką osobę powinno się postawić przed sądem.

W 2008 roku usunięto z prawa możliwość pójścia do więzienia za niezapłacony mandat, który został wydany przez policję.

Następnie w roku 2015 Parlament przywrócił tę karę, ale jeszcze tego samego roku, jesienią rząd znów cofnął prawo z powodów ekonomicznych. Reforma kosztowałaby rocznie 12,4 miliona euro, a nawet to nie miałoby zbyt dużego wpływu na kradzieże.

Kierownicy sklepów mają nadzieję, że złodzieje trafią za kratki i dzięki temu pozbędą się przestępstw. Szef działu zajmującego się polityką kryminalną w Ministerstwie Sprawiedliwości Arto Kujala uważa, że więzienie nie będzie odpowiednim sposobem na pozbycie się sklepowych złodziei.

– Z pewnością w pojedynczych przypadkach tak mogłoby być, ale we większych taki wpływ nie byłby duży – mówi Kujala.

ZWIĄZEK SKLEPÓW odwołuje się do statystyk, według których po zmianie w prawie liczba zgłoszonych na policję złodziei zwiększyła się w przeciągu dwóch lat o ponad 10 procent. Ostatnie lata wciąż się podlicza, ale kradzieży jest znacznie więcej niż w 2007 roku.

– Innych powodów tego zjawiska nie znaleziono. Rząd oszczędza, ale firmy i tak muszą płacić – zwraca uwagę Räisänen.

Rząd powrót prawa określa zgodnie z kierownictwem policji. Policja w razie potrzeby zamiast mandatu może postawić złodzieja przed sądem. Ale w praktyce branże i tak nie zauważą różnicy.

KILKA LAT TEMU w Ministerstwie sprawiedliwości rozważano również możliwość wprowadzenia zakazu zbliżania się, który dotyczyłby firm oraz społeczeństwa. Z pomysłu i tak zrezygnowano między innymi z powodu problemów związanych z kontrolą.

– Organizacja targów pracy sprzeciwiła się pomysłowi i nie zostanie to przygotowane – mówi Kujala.

A więc sklepy powinny po prostu przywyknąć do złodziei?

Ja bym się jeszcze nie poddawał. Rozpoczynamy projekt, w którym zbieramy z całego świata metody uniknięcie przestępstw. Sposoby z pewnością się znajdą. Można na przykład pomyśleć o tym, jak łatwo dostać się z kasy sklepowej pod same drzwi.

TEKST: Riikka Happonen, Helsinki

Kommentointi on suljettu.

css.php